Tytuł oryginalny: The Lifeblood of God — Bishop Barron’s Sunday Sermon
Data publikacji wideo: 2021-06-06
Wideo
Transkrypt po polsku
Pokój z Wami. Przyjaciele, przybyliśmy dzisiaj na to cudowne święto Bożego Ciała , Ciała Chrystusa. Ale pełny tytuł tego święta to Uroczystość Ciała i Krwi Chrystusa. Czasami zastanawiam się, czy nie kładziemy nadmiernego nacisku na Ciało Pana i nie mówimy wystarczająco dużo o Jego Krwi. I powiem wam, odczyty na dziś są praktycznie ociekające krwią. Dlatego chcę spędzić trochę czasu z tym wspaniałym motywem. Mówią, że gdybyśmy wrócili wehikułem czasu do starożytnego świata, bylibyśmy zaskoczeni wieloma rzeczami. Ale jedną rzeczą, którą bylibyśmy szczególnie zaskoczeni, była powszechność składania ofiar ze zwierząt. Być może niektórzy, którzy mieszkają na wsi, mają doświadczenie uśmiercania zwierzęcia, ale prawdopodobnie większość z nas w świecie zachodnim nie ma takiego doświadczenia. Prawdopodobnie bylibyśmy trochę zszokowani , widząc przed nami ubite zwierzę. Ale była to bardzo powszechna rzecz w starożytnym świecie, zwłaszcza w kontekście religijnym. Złożenie krwawej ofiary bogom lub Bogu było nieodłączną częścią starożytnego życia religijnego. I biegnie przez Pismo Święte, w tym zwłaszcza przez Pismo Święte dotyczące śmierci Jezusa. Myślę więc, że bardzo ważne jest, abyśmy zrozumieli, co się tutaj dzieje. Oto pierwszy podstawowy pomysł. Dla Biblii krew to życie.
Żywotność. Ofiarowanie krwi było ofiarowaniem życia , oddaniem samej istoty.
- To, co jest naprawdę interesujące, to kiedy mówimy nie tylko o naszej ofierze krwi, ale o Bożej ofierze krwi, Bożej ofierze własnego życia. Ale dotrę tam. Przejdźmy od razu do pierwszego czytania, które pochodzi z dwudziestego czwartego rozdziału Księgi Wyjścia. Czy mogę polecić wszystkim , spójrz na te odczyty. Wyjmijcie dziś swoje Biblie i spójrz na te czytania. Wyjścia 24. Mojżesz przedstawił teraz Przykazania. On przedstawił wielkie przymierze. A teraz nadszedł moment, aby ludzie i Bóg przypieczętowali przymierze, które zawarli. Zobacz, jak to robią. „On [Mojżesz] wysłał młodzieńców z ludu Izraela, którzy składali ofiary całopalne i woły jako ofiarę pomyślności dla Pana”. Teraz słuchaj. Następnie Mojżesz „wziął połowę krwi i wlał do misek, a połowę krwi rozlał na ołtarz”. A potem pokropił krwią ludzi. Otóż, co się tutaj dzieje, kiedy kropi krwią ołtarz, a potem ludzi? To wymiana życia
-
krwi Boga i krwi Jego ludu. Pomyśl o kimś, kto zostanie bratem krwi, kiedy dzielilibyście się ze sobą krwią. To jest potężna symbolika, która się tutaj dzieje. Teraz to wydarzenie nadało ton większości izraelskiego życia liturgicznego, które koncentrowało się wokół ofiar ze zwierząt. Pomyśl o przymierzu teraz , kiedy Bóg uderza z Dawidem. To jest zapieczętowane, jeśli chcesz, w tysiącletniej ofiary ze zwierząt, która miała miejsce w świątyni zbudowanej przez Salomona, syna Dawida. Mówią, że świątynię można było wyczuć na długo przed jej zobaczeniem. Więc kiedy zbliżałeś się do Jerozolimy, poczułeś to. To, co czułeś, to spalanie mięsa zwierząt i czułeś zapach krwi, ponieważ to było coś w rodzaju rzeźni zwierząt. Krew ofiarowana Panu. Otóż, najważniejsza ofiara, która miała miejsce w świątyni, miała miejsce w Jom Kippur, w Dzień Pojednania , jedyny dzień w roku, kiedy arcykapłan… a pamiętajcie , kapłan to ktoś, kto składa ofiarę. To dlatego — i zaraz tam dojdę — dlaczego nazywam się księdzem, a nie tylko pastorem, nie tylko kaznodzieją słowa, ale księdzem. Kapłani składali ofiary. Cóż, w Dniu Pojednania, tego jednego dnia, arcykapłan
uzyskał dostęp do Miejsca Najświętszego,
gdzie przechowywana była Arka Przymierza. Było postrzegane jako praktycznie dosłowne miejsce zamieszkania Jahwe. Tak święte, że nikt nie mógł się do niego zbliżyć, z wyjątkiem tego jednego dnia.
W tym Świętym Świętych symbolicznie złożył na kozła ofiarnego grzechy Izraela. A potem kozioł ofiarny zostanie wysłany na pustynię, by umrzeć, niosąc ze sobą symbolicznie grzechy ludzi. Ale arcykapłan zarżnął inne zwierzę i pokropił krwią Miejsce Najświętsze na sposób Mojżesza. A potem, także na sposób Mojżesza, wychodził z Miejsca Najświętszego, przechodząc przez zasłonę oddzielającą to miejsce od reszty właściwej świątyni
i skropił krwią tamtejszych ludzi.
To, co działo się w Jom Kippur, to, co działo się w Dzień Pojednania, ale krwawa ofiara, która symbolizowała dar ludzkiego życia, jego przebłaganie , wylanie ich serc , a także wylanie Bożego własne życie. Wylana krew Boga. Dobra. Tak więc było to kluczowe dla życia Izraelitów przez tysiąc lat świątyni. Mając to na uwadze – Mojżesz pokropił lud i ołtarz , arcykapłan w Dniu Pojednania – teraz jesteśmy gotowi przeczytać nasze drugie czytanie na dzisiaj, które pochodzi z cudownego Listu do Hebrajczyków. Teraz przez długi czas ludzie myśleli, że sam św. Paweł napisał ten list. Większość dzisiejszych uczonych twierdzi, że to nieprawda. Ale ktokolwiek napisał ten list, był kimś, kto był dobrze zaznajomiony z ofiarami świątyni, dobrze zaznajomiony dokładnie z tym, co właśnie opisałem.
Posłuchajcie teraz – jestem w Liście do Hebrajczyków, rozdział 9 –
„Ale kiedy Chrystus przyszedł jako arcykapłan” – myślą od razu Jom Kippur, Dzień Pojednania – „o dobrych rzeczach , które przyszły… wszedł raz, aby wszystko do Miejsca Świętego”. Znowu jest Jom Kippur , wchodzi do Miejsca Najświętszego, ale posłuchajcie: „nie krwią kozłów i cieląt, ale własną krwią, uzyskując w ten sposób wieczne odkupienie”.
Widzicie, żydowska publiczność słysząc to, wiedzieli dokładnie, o czym on mówi. On odczytuje ofiarę Jezusa na krzyżu jako nie tylko rzymską egzekucję, nie tylko tego biednego faceta, który doszedł do końca swojego życia w tragiczny sposób, ale odczytywał to raczej jako wielki akt świątynnej ofiary – Jezus działał jako nasz pośrednik w naszym własnym imieniu, ofiarowując swoją krew jako przebłaganie za grzech.
Tak jak krew tych cieląt i kozłów została przelana, teraz ta krew Sam Chrystus.
Ale wtedy obserwujcie wszystkich, obserwujcie. Na krzyżu, kiedy krew i woda spływają z boku Chrystusa, jakby rozpryskiwały się na tych, którzy stali obok
— co to było? Widzicie, on to sugeruje tutaj. Nie tylko ludzka krew ofiarowana jako zadośćuczynienie za grzech, ale krew Boża. Krew Boża ofiarowana nam. Teraz pamiętasz w Ewangeliach, kiedy ten mały, ciekawy szczegół dotyczący zasłony w świątyni rozdartej od góry do dołu po śmierci Jezusa. Co się dzieje zasygnalizowany tam? Cóż, nie tylko: „Wow, czy to nie niesamowite ? Amaz zdarzyła się rzecz”.
To arcykapłan wychodzi teraz z Miejsca Najświętszego nie krwią kozłów i cieląt, ale własną krwią, aby teraz pokropić cały świat.
To jest krew Chrystusa. Nasza krew? Tak, rzeczywiście. Chrystus jest naprawdę ludzka. Krew Boża, ponieważ jest prawdziwie boski.
OK. W tym kontekście – to wszystko – następnie patrzymy na Ewangelię, która jest opisem tak zwanej narracji instytucji, kiedy Jezus ustanawia Eucharystię podczas Ostatniej Wieczerzy. „To jest kielich mojej krwi , krwi nowego i wiecznego przymierza, która będzie wylana za was”. To wszystko język świątyni. To cały język krwawej ofiary i Jezusa, który przewiduje, co zrobi następnego dnia.
Teraz, ostatni krok dla nas wszystkich w tej cudownej Uroczystości Ciała i Krwi Jezusa.
Co to jest Msza? „Och, szansa dla nas, aby się spotkać i mieć społeczność i razem śpiewać. Pamiętamy o Jezusie”. Ach, daj spokój. Jeśli to wszystko, zapomnij o tym. Kto tego potrzebuje? To tak, jakby społeczeństwo Abrahama Lincolna zebrało się, by przypomnieć sobie starego Abe Lincolna. Nie, nie; co to za Msza? Msza przywrócona nie po prostu jako pastor, nie jako lekarz czy po prostu nauczyciel, ale noszę szaty kapłana świątyni. Nie nazywam się pastorem ani doktorem; nazywam się kapłanem. Teraz, jako biskup, ja jestem arcykapłanem, dlatego noszę mitrę, którą możesz znaleźć opisaną przy okazji w Księdze Wyjścia, ponieważ arcykapłan wykonuje swoją pracę w świątyni. na Mszy nie jest po prostu pamiętaniem, jakim wspaniałym facetem był Jezus: „Mamy po prostu miłe, symboliczne spotkanie”. Nie, nie, nie. Działając „in persona Christi”, w samej osobie Chrystusa,
teraz uświadamiając sobie, w bezkrwawy, sakramentalny sposób , śmierć Jezusa.
Spójrz: ofiarowanie Ojcu Krwi Syna. Zobacz, co to jest Teraz, katolicy, kiedy idziecie na mszę i jesteście świadkami, jak ksiądz lub biskup podnosi kielich – co to jest? Jest Krew Chrystusa ofiarowana jako zadośćuczynienie za nasze grzechy – tak, rzeczywiście. Pomyśl o księdzu tam jak arcykapłan w Dniu Pojednania.
Ale on wchodzi do Miejsca Najświętszego nie z krwią kozłów i cieląt, ale z samą Krwią Chrystusa.
Ale to nie wszystko.
Nie dokonujemy po prostu konsekracji, potem wszyscy idziemy do domu. Nie, nie, nie. Co się dzieje?
Kapłan niosący teraz Krew Jezusa schodzi z ołtarza, wychodzi z sanktuarium. Co to jest ? Arcykapłan w Dniu Pojednania wychodzi z Święte Świętych. Co robić? Nie tylko pokropić ludzi Krwią, ale teraz ofiarować Krew Chrystusa, aby rąbek, do spożycia. Widzisz, z jednej strony , propozycję przebłagania , ofertę ofiary z powodu naszych grzechów. Ale z drugiej strony, tutaj jest życiodajna krew Boga ofiarowana Jego świętemu ludowi.
Co to powoduje, ta ekspiacja, a następnie ofiarowanie krwi Chrystusa? Wpływa na nasze zbawienie. W ten sposób jesteśmy zbawieni, jak jesteśmy pojednani z Bogiem – przez ten wielki akt kapłański, który jest reprezentowany sakramentalnie na każdej Mszy.
Czy mogę was zaprosić? Czy mogę cię teraz zaprosić — zwłaszcza katolików, którzy teraz mnie słuchają? Kiedy przychodzisz na mszę, uświadom sobie, co robisz. Zdaj sobie sprawę z tego niewiarygodnie bogatego i gliniastego tła tego, co robimy na Mszy. Powróć do Mojżesza, który pokropił krwią ołtarz, ludzi. Idź z powrotem do arcykapłana w dniu Jom Kippur, ofiarując krew za grzechy ludzi, a następnie wyjdź i pokropij ludzi krwią. Wróć do Listu do Hebrajczyków. Mamy prawdziwego arcykapłana, który wchodzi do Miejsca Najświętszego stworzonego nie ludzkimi rękami, ale do Miejsca Najświętszego w niebie, nie z krwią kozłów i cieląt, ale z własną krwią. Wszystko to informuje o tym, co robimy, co ma miejsce na każdej Mszy św. I właśnie tam ma nam przynieść to święto Ciała i Krwi Jezusa . Niech cię Bóg błogosławi.
Transkrypt po angielsku
Peace be with you. Friends, we’ve come today to this wonderful feast of Corpus Christi, the Body of Christ. But the full title of this feast is the Solemnity of the Body and the Blood of Christ. I wonder at times if we put a hyper-stress on the Body of the Lord, and we don’t talk enough about his Blood. And I’ll tell you, the readings for today are practically dripping in blood. So I want to spend a little time with this great motif. They say if we went back in a time machine to the ancient world, we’d be surprised by many things. But one thing we’d be particularly surprised by was the prevalence of animal sacrifice. Now, maybe some who live in a rural setting have an experience of an animal being put to death, but probably most of us in the Western world have little experience of that. We’d probably be a little bit shocked by seeing an animal slaughtered before us. But it was a very commonplace thing in the ancient world, especially in a religious context. The offering of a bloody sacrifice to the gods or to God was just part and parcel of ancient religious life. And it runs right through the Scriptures, including and especially the Scriptures’ understanding of the death of Jesus. So it’s very important for us, I think, to understand what’s going on here. Here’s a first basic idea. For the Bible, blood is life.
Lifeblood. To offer blood was to offer life, to give one’s very essence.
What’s really interesting is when we talk about not just our offering of blood but of God’s offering of blood, God’s offering of his own life. But I’ll get there. Let’s go right to our first reading, which is from the twenty-fourth chapter of the book of Exodus. Might I recommend everybody, take a look at these readings. Get out your Bibles today and take a look at these readings. Exodus 24. Moses now has presented the Commandments. He’s presented the great covenant. And now it’s the moment for the people and God to seal the covenant they’ve made. Watch how they do it. “He [Moses] sent young men of the people of Israel, who offered burnt offerings and sacrificed oxen as offerings of well-being to the LORD.” Now listen. Moses then “took half of the blood and put it in basins, and half of the blood he dashed against the altar.” And then he sprinkled the blood upon the people. Now, what’s going on here as he sprinkles blood on the altar and then on the people? It’s an exchange of life:
the lifeblood of God and the lifeblood of his people. Think of someone becoming a blood brother, when you’d share blood with each other. That’s the powerful symbolism going on here. Now, this event set the tone for much of Israelite liturgical life, which centered around the sacrifice of animals. Think of the covenant now that God strikes with David. It’s sealed, if you want, in a thousand years of animal sacrifice that took place in the temple that was built by David’s son Solomon. They say that you could smell the temple long before you saw it. So as you were approaching Jerusalem, you smelled it. What you smelled was the burning of the flesh of animals, and you smelled the blood, because it was something like a slaughterhouse of animals. The blood being offered to the Lord. Now, the most prominent sacrifice that took place in the temple happened on Yom Kippur, on the Day of Atonement, the one day a year when the high priest…and mind you, a priest is someone who performs a sacrifice. That’s why—and I’ll get there in a second— why I’m called a priest and not just a minister, not just a preacher of the word but a priest. Priests offered sacrifice. Well, on the Day of Atonement, this one day, the high priest
was allowed access to the Holy of Holies,
where the ark of the covenant was kept. It was seen as in practically a literal sense the dwelling place of Yahweh. So sacred that no one could approach it, except on that one day.
In that Holy of Holies, he’d place upon the scapegoat, symbolically, the sins of Israel. And then the scapegoat would be sent out into the desert to die, bearing with him, symbolically, the sins of the people. But the high priest would slaughter another animal, and he would sprinkle the blood around the Holy of Holies in the manner of Moses. And then also in the manner of Moses, he would come out from the Holy of Holies, passing through the curtain that separated that place from the rest of the temple proper,
and he’d sprinkle the people there with the blood.
What was happening on Yom Kippur, what was happening on the Day of Atonement, but a bloody sacrifice, which symbolized the gift of the people’s life, their expiation, the pouring out of their hearts, and also, also, the pouring out of God’s own life. God’s lifeblood being poured out. Okay. So this was central to Israelite life for the thousand years of the temple. Now, with that in mind—Moses sprinkling the people and the altar, the high priest on the Day of Atonement— now we’re ready to read our second reading for today, which is from the marvelous Letter to the Hebrews. Now, for a long time, people thought that St. Paul himself wrote this letter. Most scholars today say that’s not true. But whoever wrote this letter was somebody who was well acquainted with the sacrifices of the temple, well acquainted with exactly what I’ve just been describing.
Listen now—I’m in Hebrews chapter 9—
”But when Christ came as a high priest” —they’re thinking Yom Kippur right away, Day of Atonement— “of the good things that have come … he entered once for all into the Holy Place.” Again, there’s Yom Kippur. He’s going into the Holy of Holies. But listen: “not with the blood of goats and calves, but with his own blood, thus obtaining eternal redemption.”
See, a Jewish audience hearing this, they knew exactly what he’s talking about. He’s reading Jesus’ sacrifice on the cross as not just a Roman execution, not just this poor guy having come to the end of his life in a tragic way, but rather, he read it as a great act of temple sacrifice —Jesus acting as our mediator on our own behalf, offering his blood as an expiation for sin.
Just as the blood of these calves and goats have been poured out, now this blood of Christ himself.
But then watch everybody, watch. On the cross, when blood and water flow from the side of Christ, as it were splashing on those who were standing by —what was that? Well see, he’s implying it here. Not just the human blood offered in expiation for sin, but God’s blood. God’s blood offered to us. Now, you remember in the Gospels when that little curious detail about the curtain in the temple being torn from top to bottom at Jesus’ death. What’s being signaled there? Well, not just, “Wow, isn’t that amazing? An amazing thing happened.”
That’s the high priest now coming out from the Holy of Holies with not the blood of goats and calves but with his own blood, to be sprinkled upon now the whole world.
That’s the blood of Christ. Our blood? Yes, indeed. Christ is truly human. God’s blood, because he’s truly divine.
Okay. With that background—all of that— we then look at the Gospel, which is the account of the institution narrative so-called, when Jesus institutes the Eucharist at the Last Supper. “This is the chalice of my blood, the blood of the new and eternal covenant, which will be poured out on your behalf.” That’s all temple language. That’s all the language of blood sacrifice, and Jesus anticipating there what he would do the next day.
Now, a last step for all of us on this wonderful Solemnity of the Body and the Blood of Jesus.
What is the Mass? “Oh, a chance for us to get together and fellowship, and we sing together. We remember Jesus.” Ah, come on. If that’s all it is, forget it. Who needs it? That’s like the Abraham Lincoln society getting together to remember old Abe Lincoln. No, no; what’s the Mass? Well look, as I mentioned, I come to Mass vested not as a minister simply, not as a doctor or teacher simply, but I’m wearing the robes of a temple priest. I’m called not minister or doctor; I’m called priest. Now, as a bishop, I’m a high priest, which is why I wear the miter, which you can find described, by the way, in the book of Exodus, as the high priest does his work in the temple. Because the work I’m going to do at Mass is not simply remembering what a great guy Jesus was. “We’re just having a nice little symbolic get together.” No, no, no. Acting “in persona Christi,” in the very person of Christ,
now realizing, in an unbloody sacramental manner, the death of Jesus.
Look: offering to the Father the Blood of the Son. See what is that moment, now, Catholics, when you go to Mass, and you’re witnessing the priest or the bishop elevating the chalice —what is that? There’s the Blood of Christ offered as expiation for our sins —yes, indeed. Think of the priest there as like the high priest on the Day of Atonement.
But he’s going into the Holy of Holies not with the blood of goats and calves but with the very Blood of Christ.
But then there’s more.
We don’t simply perform the consecration, then we all go home. No, no, no. What happens?
The priest now bearing the Blood of Jesus comes down from the altar, comes out from the sanctuary. What’s that? The high priest on the Day of Atonement, coming out from the Holy of Holies. To do what? Not just sprinkle the people with Blood, but now to offer the Blood of Christ to be drunk, to be consumed. You see, on the one side, the offer of an expiation, the offer of a sacrifice because of our sins. But then on the other hand, here’s the lifeblood of God being offered to his holy people.
What does this effect, this expiation and then offering of the lifeblood of Christ? It effects our salvation. That’s how we’re saved, how we’re reconciled unto God —by this great priestly act, which is re-presented sacramentally at every Mass.
Can I invite you? Can I invite you now —Catholics, especially, now listening to me? When you come to Mass, realize what you’re doing. Realize this incredibly rich and loamy background to what we’re doing at the Mass. Go all the way back to Moses sprinkling blood on the altar, on the people. Go all the way back to the high priest on the day of Yom Kippur offering the blood for the expiation of people’s sins, and then coming out and sprinkling the people with the blood. Go right back to the Letter of the Hebrews. We have the true high priest who goes into the Holy of Holies not made by human hands but the Holy of Holies in heaven, not with the blood of goats and calves but with his own blood. All of that informs what we do, what takes place at every Mass. And that’s where this feast of the Body and Blood of Jesus is meant to bring us. And God bless you.